Jestem miłośniczką gór. Uwielbiam chodzić na nordic walking, czy jeździć rowerem. Jeżeli jeszcze trafiłabym na osóbkę, która również to kocha byłabym szczęsliwa. Bo niestety jestem osamotniona w tej kwestii.
W "centrum" Izerskich Gór leży Świerardów-Zdrój. Kiedyś pierwsze co mi się z tą miejscowością kojarzyło, to zakręt śmierci, przez który trzeba przejechać, aby tam dotrzeć. Kiedyś myślałam, że w życiu przez niego nie przejadę, ale jednak się przełamałam. Autobus jechał bardzo wolno, bo zakręt jest na prawdę bardzo długi i taki ostry. Kiedy już dotarłam do Świerardowa odwiedziłam Czarci Młyn z XIX wieku, Zamek Czocha w Leśnej (oddalony o 20 km) oraz czeski Zamek Frydlant.
W Świerardowie warto wypożyczyć rowery: "normalne" lub górskie. W takiej formie ujrzyjcie najpiękniejsze fragmenty Gór Izerskich.
Pewnie duża ilość osób, które odwiedzają mój blog są pasjonatami morza! W sumie nie dziwię się, leżenie na plaży, leniuchowanie, takie życie lubi większość z nas! Jednak myślę, że Góry Izerskie to świetna alternatywa dla tych, którzy chcieliby znaleźć coś nowego. Po pierwsze, te Góry nie należą do jakiś wysokich, więc za bardzo się nie zmęczycie i nie musicie mieć świetnej kondycji, by przejść ich szlakami! A więc, porzućcie strój kąpielowy, załóżcie kapelusz na głowę, wygodne buty i letni strój i marsz w Góry! :) Powodzenia! Myślę, że zrobią na Was takie wrażenie, jak na mnie! :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz